Tak jak w każdej innej dziedzinie, tak i w makijażu przychodzi czas na zmiany. Stare narzędzia i kosmetyki zastępowane są nowymi, a opinie płynące ze wszystkich kierunków wręcz nakazują myśleć, iż nowe jest lepsze. Jak jest w rzeczywistości? Czy rzeczywiście tradycyjne pędzle powinny odejść w kąt i ustąpić miejsca Beauty Blenderom?

Trwałość kontra wygoda

Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że prawdopodobnie to pędzel wytrzyma z nami dłuższy czas, niż mała gąbeczka do makijażu. Co prawda pędzel nie gubi włosków, a Beauty Blender nie kruszy się, jednak w pędzlu jest coś bardziej wiarygodnego, jeśli chodzi o trwałość. Kwestia wygody jest całkowicie indywidualna. Część z makijażystek, dotychczas korzystająca z tradycyjnych pędzli nie potrafi przejść w stronę gąbeczki, bo jest to dla nich zwyczajnie niewygodne. Druga część natomiast ceni sobie to, że gąbka potrafi pokryć trudnodostępne obszary wokół oczu i nosa, które dla pędzla stanowią większy problem.

Płacimy za markę?

Jeśli chodzi o ceny, to pędzle zdecydowanie górują nad Beauty Blenderem. Te pierwsze można kupić już za kilkanaście złotych, podczas gdy cena gąbeczki jest o wiele wyższa. Jednakże w używaniu Beauty Blendera jest coś, co sprawia, że chce się go mieć w swojej kosmetyczce. To kolorowe jajko perfekcyjnie rozprowadza podkład i umożliwia nakładanie kilku rodzajów kosmetyków jednocześnie, bez konieczności mycia. Jeśli nigdy nie miałaś w rękach Beauty Blendera, to nie powinna Cię odstraszać jego cena. To idealny substytut dla pędzla, który z czasem może go dla Ciebie całkowicie zastąpić!